#Ilovemybody, czyli ukłon marek w stronę różnorodności

#Ilovemybody, czyli ukłon marek w stronę różnorodności

Promowanie naturalnego piękna i samoakceptacji stały się wreszcie modne, a media społecznościowe odpuściły lansowanie wyidealizowanego ciała, które nie istnieje. Za tym trendem chętnie podążają marki, wykorzystując go w działaniach komunikacyjnych.

  • Skivak
  • 28.05.2020
  • 4 minuty

Ruch Body Positive swoimi początkami sięga do Stanów Zjednoczonych lat 60., kiedy Amerykanie borykali się z poważnym problemem otyłości wśród dzieci i dorosłych. Nagminne piętnowanie ludzi plus size obudziło w aktywistach, a potem w szerszej społeczności potrzebę inicjatywy, która promowałaby szacunek i akceptację do odbiegającego od doskonałości ciała. Współcześnie, dzięki mediom społecznościowycm, ruch ten przybrał nowe oblicze, ukierunkowane już nie tylko na wagę, ale również na inne aspekty. Zmarszczki, blizny czy rozstępy dziś nie są już powodami do wstydu, a symbolem doświadczeń i samoakceptacji.

In Every Size You Can Trust

Photo by Daria Volkova on Unsplash

Moje ciało, moja sprawa

Marki nie mogły pozostać obojętne na trend ciałopozytywności kiedy do akcji zaczęły przyłączać się artystki i inne publiczne osoby, pokazując, że również daleko im do ideału. Alicia Keys postanowiła pokazywać się na czerwonym dywanie bez makijażu, Lena Dunham zabroniła grafikom największych gazet usuwać ze swoich zdjęć cellulit, chcąc pokazać kobietom, że jest on czymś normalnym i należy go zaakceptować.

Marki a #bodypositive

No dobrze, a jak na ten trend odpowiedziały marki? Jest co najmniej tuzin ciekawych przykładów kampanii. Jedną z nich wyprodukowała polska marka Louie, producent damskiej bielizny. Jak piszą założycielki: W Louie wierzymy, że żadne ciało nie jest idealne – ale wszystkie kochamy jednakowo. Kochamy kobiety akceptujące siebie w całości, wraz ze swoimi niedoskonałościami, które są świadome swojej siły i kobiecości – to czyni je wyjątkowe. Manifest ten znalazł odzwierciedlenie w kampanii „No body is perfect”, w której subtelna kobieca bielizna świetnie współgrała z okrągłymi kobiecymi kształtami, fałdkami, pieprzykami i rozstępami. W ten sposób brand chciał pokazać, że każde ciało jest piękne, ale niezwykle ważna jest samoakceptacja. Niedoskonałości nie mogą być wyznacznikiem naszej wartości.

On a sweltering 100 degree day in California, I took to the creek. I watched tiny fish swim underneath me and listened to the forest ambiance. After a few hours of silence I heard a tiny rustling on the bank just next to me and turned around– and it was a RATTLESNAKE! A large rattlesnake had come out of the woods to take a drink.

Photo by Katya Austin on Unsplash

Kolejną marką, która wspiera ruch body positive jest firma Nike, która w swojej komunikacji porusza temat celebracji różnorodności w sporcie. Ciekawym i szeroko komentowanym ruchem było wprowadzenie przez markę na witryny sklepowe manekinów plus size. A w kolekcji marki już od jakiegoś czasu można spotkać ubrania w powiększonych rozmiarach, w których chętnie prezentują się influencerki plus size współpracujące z Nike – Grace Victory i Chloe in Curve.

Na podobną kampanię z udziałem modelek pięknie pokazujących kobiece niedoskonałości zdecydował się Primark. Sesja zdjęciowa stworzona w duchu ciałopozytywności pokazała, że kobiety różnią się między sobą, mają nieidealne kształty, ale to czyni je pięknymi. Modelki śmiało prezentowały swoje ciała i rozstępy, a nieidealnie proste zęby czy zmarszczki nie były w kampanii źródłem kompleksów lecz atutem.

The Museum of Modern Art, New York, United States

Photo by Jonathan Hoxmark on Unsplash

 

Body Positive to trend, który cieszy i daje nadzieję na więcej etycznych i prospołecznych działań marek. Co ważne, dotyczy on nie tylko ciała, lecz także naszej samoakceptacji, myślenia o sobie. Kobiety pokochały hasztagi #ilovemybody, #bodypositive, z entuzjazmem odbierają kolejne kampanie w duchu ciałopozytywności i  wszystko wskazuje na to, że wreszcie nadchodzą czasy, kiedy to różnorodność będzie grać pierwsze skrzypce.