Content w stylu FIT, czyli jak wpłynąć na emocje konsumenta

Content w stylu FIT, czyli jak wpłynąć na emocje konsumenta

Trend na bycie fit zalał już każde medium, nieustannie zwiększając swoją grupę docelową. Nie da się ukryć, że Internet jest niekwestionowanym liderem w ilości informacji na temat bycia fit.

  • Ewa Guzek
  • 06.03.2020
  • 4 minuty

Zwłaszcza social media, które są drugim domem dla wszystkich trenerek, influencerek i marek, które sprzedają swój fit content pozyskując z każdym postem po kilkuset nowych klientów. Na czym polega ten fenomen?

Wellness

Pojęcie wellness (stan zdrowej równowagi umysłu, ciała i ducha, który powoduje uczucie ogólnego dobrostanu) staje się coraz ważniejsze dla konsumentów. W czasach, w których żyjemy intensywnie, zarówno pod względem zawodowym, jak i prywatnym, coraz częściej szukamy rozwiązania, które pozwoli nam czuć się zdrowo, szczęśliwie i atrakcyjnie. Przeszukujemy Internet, w którym aż kipi od fit contentu. Research obejmuje fora, strony, social media, wszystko to, co nam wpadnie w oko, dzięki odpowiednim słowom kluczowym wpisanym w wyszukiwarkę Google, która szczęśliwie ukaże konsumentom w pierwszej kolejności wyniki sponsorowane różnych brandów.

Photo by Form on Unsplash

Photo by Form on Unsplash

Emocje

Content w stylu FIT najmocniej wpływa na emocje konsumenta. Zastanawiacie się w jaki sposób? Oglądając zdjęcia pięknych sylwetek, które przeszły metamorfozę, każdy chce im dorównać, ponieważ chce się czuć równie atrakcyjnie, zdrowo i szczęśliwie. To właśnie chęć dorównania nierzadko niemożliwym do osiągnięcia ideałom, popycha konsumentów do różnych rozwiązań, na które chętnie się decydują.

Lojalność

Wiele trenerek lub trenerów prowadzi swoje konta w social media, żeby zbudować większą więź ze swoimi klientami. Po ostatniej aferze facebookowej, w której wypłynęły dane osób prowadzących profile firmowe na Facebooku, wiele znanych osób ze świata fitness utraciło swą wiarygodność przez to, że publikowany w ich imieniu content tworzyły jednak osoby trzecie. Spowodowało to odpływ fanów, a także kryzys, który rozszedł się w błyskawicznym, viralowym wręcz tempie.
Jednak klienci, którzy są lojalni wobec marki lub trenera, stanęli w ich obronie, aktywnie udzielając się we wszelkich źródłach zewnętrznych w imieniu swojego brand hero. I to właśnie efekt oddziaływania fit contentu – emocje, przywiązanie i lojalność. To one decydują o tym, że konsument staje się samozwańczym ambasadorem marki i broni jej lub poleca na każdym kroku. Dlaczego?

Ewa Chodakowska, Idę na wojnę

Krew, pot i łzy

Każdy cel wymaga środków, a w przypadku celów związanych z zrzuceniem wagi, wyrzeźbieniem sylwetki, zbudowaniem lepszego samopoczucia, czy zdrowia, są one drastyczne. Wymagają od konsumenta poświęcenia, zaangażowania i inwestycji. To klucz do sukcesu. Poświęcenie i zaangażowanie wiążą się ze zmianami w trybie życia i w nawykach żywieniowych, a inwestycja… to proste! Każdy trener lub trenerka, każdy brand sportowy, dietetyczny, czy nawet medycyna alternatywna mają swoje produkty. A to muszą się sprzedawać, aby napędzać biznes.

Photo by Luke Chesser on Unsplash

Photo by Luke Chesser on Unsplash

Sprzedaż emocjonalna

Jak już wcześniej wspomniałam – pomiędzy konsumentem, a brandem czy też trenerem/trenerką zawiązuje się lojalność. To ona kieruje umysłem świadomego konsumenta, który bez zastanowienia kupuje kolejne nowości, reklamowane na fanpage’u trenera, w newsletterze brandu na skrzynce mailowej, czy poprzez remarketing z kolejnych, nowych, odwiedzanych stron.
Każdy z tych produktów ma odpowiednie tło sprzedażowe – nowe legginsy, w których poczujesz się lepiej na treningu (a przecież o to chodzi, aby to była przyjemność!), nowe piękne i stylowe buty do biegania (wyprzedzisz w nich nawet geparda, a do tego będziesz wyglądać pięknie), kolejne smaki shake’ów białkowych (przecież nie można jeść tego samego, dietę należy urozmaicać – nowy smak, lepsze samopoczucie!).
Produkt musi wyzwalać w konsumencie emocje, aby chciał go kupić. Patrząc na to zdrowo rozsądkowo, jeśli ćwiczysz 4 razy w tygodniu, to naprawdę potrzebne Ci 10 par ciuchów na siłownię!